Ci?cie po skosie, blok, kolejne pchni?cie kolejnego bloku i szybki wypad. Ta walk by?a dobra d?wi?k metalu zawsze relaksuj?cy, idealny dla jego napi?tych my?li, które prze?ladowa?y go od kilku miesi?cy. Przypomnienie sobie o problemach z poza tego czasu i miejsca, ?e ??si? rozproszy? i kolejne pchni?cie przebi?o go na wylot w miejscu, gdzie powinno si? zosta? sercem.
- Ha! I oto prosz? Martim spektakularnie wygrywaj?ce pojedynki. - wej?cie do urz?dzenia wyimaginowanego po powrocie do niego. By? z siebie dumny, co nie by?o zaskoczeniem z powodu tych kilku miesi?cy, kiedy mieli na g?owie problemy, które zacz??y si? ust?powa? mu umiej?tno?ciami fechtunku.
- Nie?le. - mrukn??, ?e odrzucaj?c przestrzeń rapierow?, która rozp?yn??a si? w powietrzu, ponownie zapatrzy?a si? przed siebie nieobecnym.
- A ty dalej o tym? - sapn?? niezadowolony z braku poklasku Martim. To si? zdenerwowa?o i za nim si? opami?ta?, wypali?.
- Och bardzo przepraszam, naprawd? ?a?uj?, ?e psuj? ci zabaw?. - odwarkn?? jak to mia? w zwyczaju robi? w stresuj?cych sytuacjach. Chod? jeszcze nigdy nie zrobi? tego wobec Martima, nie kiedy kto? mo?e ich obserwowa?, ale ta uwaga zapali?a si? lont i ju? nie zwróci? uwagi na konsekwencj?. - Bardzo mi przykro, ?e nie dostarczane jest du?o rozumu, aby urodzi? si? z odpowiednio urodzonych nóg, jak co nast?puje. - g?o?no, co zrobili, poblad?, oczywi?cie, w tej przestrzeni, której by?o ma?o ?atwo, aby Martim móg? cieszy? si?. Sam Martim rozdziawi? twarz w niemym zaskoczeniu, co by?o reakcj? na przewidzenie. Na wielkim synu w?a?ciciela, który zosta? wydobyty z okre?lonych powodów oraz podobnej ilo?ci, która jest dost?pna, ?e ??nie na jednym kontynencie nie by?o w przypadku okre?lonej ilo?ci, aby mu j? wyp?aci?, która nigdy nie musia?a by? dla kogo? wyrozumia?ego, nigdy nie musia?a zosta? poznana przez ludzi, które zosta?y uznane, a tym bardziej ich wys?uchiwa?. Zanim Martim móg?by jakikolwiek zareagowa?, je?li zdecyduje si? wycofa?, ta wiadomo?? zosta?a wys?ana w bardzo z?ym kierunku.
- konieczne kilka spraw do us?yszenia. - i za nim uda?o si? zapobiec tak, jak wcze?niej rozpu?ci?o si? w powietrzu. Zdejmuj?c r?kawice skafander, a tak?e inne cz??ci twojego ubioru, mia?e? nadziej?, bardzo p?onn? obaw?, ?e w ich pokoju treningowym nie mo?na wykry? ukrytego obserwatora, by? to naprawd? p?onna przygoda. Skafander by? jednocz??ciowym uniformem i gdy górna cz??? zwisa?a mu lu?no wokó? bioder funkcji na komunikatorze priorytetowe po??czenie, które zosta?o odebrane za nim sam do zrobienia.
- To ociera si? o kilka podpunktów naszej umowy Lucas. - z?ama? g?os na wst?pie. Zagryz? warg?, jeszcze tego mu brak, aby po czterech latach zaprzepa?ci? wszystko na pó?metku, chwil? przed egzaminami.
- Przepraszam Panie Arisie mia?em stresuj?ce kilka ostatnich miesi?cy to si? ju? wi?cej nie powtórzy. - czy takie oklepane przeprosiny zostan? przyj?te? A mo?e zerwie umow? i wróc? tam sk?d mnie przytaszczyli? Wzdrygn?? si? na ta my?l.
- To oczywiste, i jestem ?wiadom Lucasie ?e to nie by?o dla ciebie proste. - powstrzyma? si? przed westchnieniem ulgi patrz?c na czarny holoekran. - Ale w zamian chcemy aby? wszed? razem z paniczem do Infinity po najnowszej aktualizacji, panicz jest praktycznie fanatykiem tego ?wiata i jednym z kilku tysi?cy nietypowych graczy na pewno b?dzie chcia? ci? zaprosi? do wspólnej gry.
- Rozumiem tylko, czy fakt ?e nigdy nie zak?ada?em tam konta nie b?dzie zbyt obci??aj?cy?
- Nigdy nie gra?e? w Infiniti? - to by? chyba drugi albo trzeci raz kiedy us?ysza? u swojego pracodawcy tak jawne i szczere zdziwienie.
- Jak si? Pan orientuje mam swoje cele i nie mam czasu na takie rzeczy, zw?aszcza ?e rozpraszaj?.
- Rozumiem czasami faktycznie si? zastanawiam czy jest kto? bardziej zaanga?owany w swoj? przysz?o?? od ciebie.
- Zawsze jest kto? lepszy Panie Arisie, zawsze. - co? w jego g?osie musia?o sprawi? ?e jego rozmówca te? si? zamy?li? odlatuj?c w swoje w?asne do?wiadczenia.
- To prawda, szczera prawda. Otwarcie Infiniti jest w przed dzień twoich egzaminów wi?c potraktuj to jako detoks przed testami. - postara? si? nie skrzywi? ale nawet on nie opanowa? perfekcyjnie pokerowej twarzy mimo tylu lat pracy w swojej bran?y, ju? chcia? si? roz??czy? ale Aris ponownie si? odezwa?.
- Lucasie.
- Tak prosz? Pana?
- Powodzenia. - nast?pi?a chwila ciszy w której by? zawarty wi?kszy przekaz, nadzieja, wyrazy szacunku i co? jeszcze.
- Dzi?kuje. - odpowiedzia? po raz pierwszy u?miechaj?c si? do rozmówcy którego twarzy nigdy nie widzia?. Po??czenie zosta?o przerwane a on dokończy? zdejmowanie sprz?tu pe?nego wej?cia do ?wiata cyfrowego. Nie wiedz?c co z sob? zrobi? wzi?? ksi??ki zrobi? sobie kaw? i wyszed? na balkon. Gdy wszystko sobie przygotowa? przyst?pi? do swojego rytua?u, chwyci? podstawk? z kaw? rozsiad? si? wygodnie i spojrza? przed siebie, w kierunku slumsów, w kierunku domu. Dali mu ten dom nie bez powodu, mia? mie? widok na to sk?d go wyci?gn?li, ile im zawdzi?cza, oraz ?e to si? skończy. Nale?a? czy te? raczej zosta? zatrudniony przez bardzo specyficzn? organizacj? która dos?ownie mia?a wp?ywa? na wychowywanie dzieci pochodz?cych z elit. Organizacja ta zrzesza?a klientów którzy nie mieli ani czasu ani ochoty na wychowywanie swoich nast?pców a ich najwi?kszym koszmarem by?o to ?e dzie?o ich ?ycia, ich firma upadnie przez ich w?asne dzieci. Jak to bywa?o na rynku by? popyt to jest poda?, na obawy oty?ych i niezbyt urodziwych prezesów miliardowych przedsi?biorstw wysz?a z pomoc? niszowa firma szpiegowska posiadaj?ca armie psychologów, psychiatrów, aktorów i zdesperowanych ludzi potrzebuj?cych pieni?dzy, lub zdesperowanych dzieci. Jego przypadek by? specyficzny Martim trzecie dziecko wp?ywowego i sta?ego klienta by?o specyficznym przypadkiem poniewa? m?ody w tedy pi?tnastoletni Martim stwierdzi? ?e chce mie? przyjaciela, ale nie byle jakiego, chcia? pozna? kogo? z ni?szej kasty pracowniczej. Dalsze rozmy?lania by?yby dla niego zbyt bolesne wi?c dopi? kaw? i pochyli? si? nad ksi??kami.
This book was originally published on Royal Road. Check it out there for the real experience.
Od lektury odci?gn?? go d?wi?k przychodz?cej wiadomo?ci, podwin?? ekran i spojrza? na ekran na jego przedramieniu. "Lucasie przepraszam za bycie nieczu?? mend? czy w ramach przeprosin chcesz ze mn? zagra? w now? wersj? Infiniti? " Widz?c ten styl pisania u?miechn?? si? nieznacznie, Martim nie by? do końca z?? osob? ale takie przypadki refleksji by?y u niego rzadko?ci? za co nie móg? go wini? ostatecznie jego rol? w tym ?wiecie mia?o by? pomiatanie lud?mi lepszymi od niego a z nielicznych rozmów na jego temat z Arisem wiedzia? ?e ch?opak ma do tego talent, podobno nawet manipuluje innymi lud?mi nie?wiadomie co sprawia?o ?e jego cisi obserwatorzy p?cznieli z dumy, kolejne powiadomienie tym razem od jednego z asystentów Arisa. "Napisz mu ?e ostatnio przesadzi?e? poniewa? stresujesz si? sytuacj? rodzinn? a tak?e nadchodz?cymi testami". Tak jak mu kazali tak mu odpisa? id?c jednocze?nie w stron? lodówki ale za nim uda?o mu si? co? z niej wyci?gn?? przysz?o kolejne powiadomienie. "Rozumiem i mam nadziej? ?e nie masz mi tego za z?e wiesz czasami ci??ko postawi? si? w czyim? po?o?eniu".
- Metoda szesnasta, typowe. - mrukn?? pod nosem. Ta metoda z ich ksi??ki która mia?a bardzo elegancki tytu? "Sposoby prowadzenia konwersacji" by?a niczym innym jak podr?cznikiem wzbudzania okre?lonych emocji u swojego rozmówcy tak aby nim manipulowa? lub jak w tym przypadku si? wybieli?, w?a?nie w takich momentach zdawa? sobie spraw? jak bardzo Martim jest przesi?kni?ty wpojonymi mu od dziecka zasadami, wyskoczy?a mu kolejna wiadomo??. "Odpowiedz ?e nie ma sprawy ale w taki sposób aby zrozumia? ?e te przeprosiny nie do końca zadzia?a?y i zgód? si? na wspóln? gr?". Jak mu kazali tak zrobi?, czasami si? zastanawia? czy Martim zdaje sobie spraw? z tego ?e zosta? dla niego przygotowany ?e wszystkie jego sztuczki i manipulacje s? tylko poligonem ?wiczebnym do jego przysz?ej pracy jako pomocnik jego starszego rodzeństwa, nigdy nie czó? potrzeby powiedzenia mu prawdy ani tym bardziej próby zrobienia jakiej? ma?ostkowej zemsty na jego oszukiwanej przyja?ni, w końcu robi? mu dok?adnie to samo.
*
Kilka dni pó?niej siedzia? w swojej kapsule która z cichym wibrowaniem wprowadza?a go do pe?nego wej?cia do ?wiata wirtualnego. Mimo ?e nie zamierza? nigdy logowa? si? do tej gry musia? najpierw stworzy? konto a by?o tam mnóstwo mo?liwo?ci jakie dawano graczowi aby w pe?ni odda? si? rozgrywce. Nie by? pewny co ma zrobi? aby zadowoli? zarówno Arisa jak i Martima i gdy tak rozwa?a? ró?ne mo?liwo?ci zda? sobie z czego? spraw?. Odk?d zatrudniono go do tej parszywej pracy robi? tylko to co mu kazano nigdy nie mia? zdania które mia?oby si? w jakikolwiek sposób liczy?. Jeszcze raz spojrza? na migaj?cy kursor czekaj?cy a? wymy?li cechy charakteru dla swojego awatara, i stwierdzi? ?e chocia? raz da ponie?? si? swojej fantazji i wykreowa? cz?owieka jakim chcia?by by?, ??cz?c przy okazji to kim by? naprawd?. Pod koniec wybra? ras? która wed?ug jakiej? strony by?a najrzadziej wybieran? w tym uniwersum i zacz?? logowa? si? do Infiniti, jak mia? nadziej? pierwszy i ostatni raz.
Aktualizacja nie trwa?a d?ugo ale nie móg? jeszcze wej?? do ?wiata Infiniti, aktualizacja dotyczy?a nie tyle samego gracza co ?wiata przedstawionego i nowych mo?liwo?ci czuciowych jakie mia?a zapewni?, wielu ludzi mówi?o ?e ci którzy jako pierwsi wejd? na serwer b?d? ?wiatkami nowego cybernetycznego prze?omu. Na t? okazj? musiano wprowadzi? limit logowań aby nie przeci??y? serwera który mia? by? jeden, co nawet dla jego znikomej wiedzy programistycznej by?o szaleństwem, zacz?? rozbrzmiewa? dzwonek po??czenia, Martim.
- No cze?? gotowy? - zapyta? go gdy tylko odebra? po??czenie.
- Tak, teraz bawi? si? tym jak ma wygl?da? moja ostateczna wizja awatara.
- O zmieniasz wygl?d?
- Nie, tworz? od zera nigdy nie logowa?em si? do Infiniti.
-Co?! Chcesz mi powiedzie? ?e nawet si? tam nie logowa?e?? - oczywi?cie ?e nie, kiedy mia?em znale?? na to czas? Mia? ochot? to powiedzie? ale zamiast tego odpowiedzia?.
- Nie. - i w?a?nie w tym momencie ekran rozpocz?? si? odliczanie.
10. Kiedy ju? zdam test zmian w odpowiedzi na zmian?.
9. Jego efektywno?? b?dzie stopniowe zwi?kszanie dystansu mi?dzy nimi.
8. My?li i regularnie odsuwa? si? od jego ?ycia.
7. Wyszukam sta? a wykonywany kontrakt da mu spore honorarium.
6. Znajde jakie? ma?e lokum gdzie? z pó?niejszym dojazdem na uczelniach i do pracy.
5. ??cznik musia? si? nagimnastykowa?, aby spi?? bud?et.
4. Ale b?dzie dobrze.
3. Testy napisz? dobrze, je?li otrzymasz stypendium, w przeciwnym razie plan si? nie uda.
2. Kiedy ju? zakończy si? studia, b?dzie mo?na z?o?y? wniosek o pozostanie w ka?cie robotniczej.
1. Zamieszka bli?ej centrum niedaleko twojego laboratorium iw końcu b?dzie wolny.
O . O za?adowa?o si?.

